|
MYŚLI, REFLEKSJE, KOMENTARZE... Tu chcemy zamieszczać Wasze i nasze przemyślenia. Michał "Liczy się tylko miłość": W tym zwariowanym świecie, gdzie politycy robią wszystkich na szaro, gdzie można wylądować w domu wariatów bez powodu, gdzie terroryści terroryzują połowę świata a drugą połowę terroryzują Amerykanie, gdzie nie płaci się rachunków, zaniża wynagrodzenia, wyzyskuje ludzi, gdzie z dnia na dzień przyjaciel odwraca się do ciebie nazywając oszustem, gdzie większość decyzji podejmowana jest z poziomu kompleksu, gdzie papież wywodzi się z Hitlerjugend, gdzie alkohol jest bogiem, a bóg nałogiem, gdzie nietolerancja zwana jest prawem, gdzie człowiek służy prawu a nie prawo człowiekowi, gdzie media kłamią mamiąc nas błogostanem z reklamówek, gdzie umowa jest gówno warta, gdzie myśliwi strzelają do zwierząt o 50 metrów od ludzkich domostw i spacerujących ludzi, gdzie niemoc, tchórzostwo, skąpstwo, oportunizm i pazerność są najwyższymi ideałami, gdzie mówią czarne a myślą białe, w tym właśnie szalonym świecie znajduję jedną rzecz, którą uznaję za godną szacunku, wiary, pożądania, oddania, walki i życia a jest nią... miłość (i socjokreacja). Michał "Wrażenia po filmie TROJA Wolfganga Petersena": Troja jest filmem szczególnym, albowiem odkrywa nagą prawdę o istnieniu wszystkich archetypów w każdym z nas, a póki nie poznamy sił sterujących ludzkim żywotem i nie nauczymy się z nich korzystać, póty będziemy jak łupinka orzecha miotana porywami sztormu po środku oceanu. W walce archetypów nie ma zwycięzców, wszyscy są pokonani. Dlatego los ludzkości żądzonej energią nieświadomości jest tragiczny, jak tragiczny był każdy z bohaterów mitu wojny trojańskiej: Achilles, Helena, Parys, Hektor, Priam, Odyseusz, Agamemnon, Menelaos. Ich tragizm polega na niemożności uchwycenia steru życia we własne ręce. Miotani siłami mającymi swe źródło w kompleksach i cieniu nie są w stanie nad nimi zapanować, dają się im pochłonąć bez reszty, choć większość z nich skrycie pragnie spokoju. Jak choćby Achilles, na moment wyrwany z sideł wiecznej walki przez Bryzejdę - wystarczy by zginął jego przyjaciel Patroklos, a już znajduje sobie powód do kolejnej rzezi, nie chcąc uznać przed samym sobą, że Patroklos poległ śmiercią żołnierza a nie z rąk mordercy. Nie miały też już znaczenia błagania Bryzejdy - Achilles na powrót dał się spętać siłom nieświadomości. Teraz, wiedząc, że wszystkie te siły drzemią w nas, że owi bohaterowie odgrywają te same role każdego dnia w każdym z nas, wiem, że póki sobie z nimi nie poradzimy, póty Troja będzie się wydarzać i w każdym z nas i na całym świecie. Póty będzie Irak, Jugosławia, Oświęcim. Póty mąż będzie zabijał "niewierną" żonę i jej kochanka. Póty żona będzie "zdradzać" swego męża dając wyraz zarówno swojej nieświadomości jak i nieświadomości swego męża a nawet kochanka. Póty matka będzie krzyczeć na dziecko nie zważając na jego rozpaczliwe wołanie: "Gdzie jesteś, mamo?". Póty brat będzie się mścił na młodszym bracie za niezrozumienie, którego zaznał od matki i ojca. Póty młodszy brat będzie krzyczał i krzyczał nie mając obiektu, na którym mógłby dokonać swojej zemsty. Póty "kibice" będą bić studentów zniewoleni siłami nieświadomości zbiorowej (psychologia tłumu). Nie będę wymieniał dalej, bo na to szaleństwo składa się nieskończona liczba elementów. Jest mi ciężko po tym filmie, gdyż ujrzałem ogrom owych sił, jak niszczycielskie potrafi być ich działanie i jak bardzo ludzkość pozwala się im sterować trwając w nieświadomości (pisząc ludzkość mam na myśli siebie, prawie każdego, kogo znam, i wszystkich pozostałych). Ale z tej perspektywy inne problemy tracą na wadze, bo cóż może być teraz ważniejszego od poznania i poskromienia archetypowych energii kryjących się pod skorupą kompleksów i cienia? I to zarówno w wymiarze indywidualnym jak i społecznym. Kasia Strumis "Refleksje po filmie PACHNIDŁO": Postrzegam w tajemnicy Jana Baptysty Grennouille tajemnicę Jaźni. To nagie, samotne, nowonarodzone dziecko budzi przestrach i ma niezniszczalną wolę życia. Jest niewinne, bezbronne a zarazem pełne mocy. Jest niezmiernie czyste leżąc tak we krwi i brudzie. Jawi się niczym perła na targu rybnym. Jest zapowiedzią wyzwolenia z całej zgnilizny, nieszczęścia i cierpienia tego miejsca. Cały targ ze swym brudem to pole primamaterii, w której Jan Baptysta sie pojawia, ale i z której się wywodzi..! Ryby to symbol nieświadomości, co podkreśla sens widzenia całości jako procesu zmagania się z materiałem nieświadomym, w tym przypadku niewątpliwie na poziomie nieświadomości zbiorowej czyli na poziomie uniwersalnym, właściwym całej ludzkości. Trud wyzwalania się z historii osobistej bowiem zdaje się nie dotyczyć Jana Baptystę. Porzucenie przez rodziców, śmierć biologicznej matki Grennouille powodują, że jest nieuwarunkowany więzami rodzinnymi, są mu obce konwenanse społeczne, zasady powodujące skamieliny psychiczne oddzielające od czystego postrzegania. Jest bezwstydnie wolny, mimo że jest sprzedawany z rąk do rąk. Natura paradoksu, tak charakterystyczna dla natury jaźni, cechuje nieustannie bohatera. Żadne zewnętrzne warunki nie sa w stanie zakłócić jego dzieła życia jakim jest pozyskanie w formie stałej zapachu, który symbolizuje treść duszy. Jego praca jawi się niczym praca alchemika chcącego pozyskać złoto. Jest mozolna i trudna. Doświadcza wielu prób. Nie unika konfrontacji ze śmiercią (zabite kobiety to symbol konieczności złożenia szeroko pojętej ofiary). Jego determinacja i nieuwikłanie się w żadne pokusy związane z życiem typowo ludzkim, świadczą o jego prawdziwej cnocie i oddaniu dziełu. Janowi Baptyście udaje się znalezienie kamienia filozoficznego. Esencja, którą uzyskuje z 13 zapachów kobiet jest kwintesencją duszy – policentrycznej Duszy Świata. Dusza ta jest źródłem wszelkiego Życia i Miłości. Dostęp do niej znosi wszelkie podziały uniemożliwiające spotkanie ludzi na płaszczyźnie wspólnej wszystkim, typowej dla sacrum, będącej obszarem pamięci istnienia w jednym źródle (praprzyczyna). Dostęp do tego miejsca czyni sprawcę zabicia kobiet niewinnym. W obszarze tym, w obliczu ujawniającej się MOCY ŻYCIA, śmierć staje się tylko koniecznością po drodze... Tu znów Jaźń ujawnia swoją paradoksalną naturę. Objawia się z całą swoją bezwzględnością ale i wszechogarniającą miłością. To Groza i Miłość w jednym. To oblicze Boga. Jeszcze parę słów o samej śmierci Grennouille. Jego śmierć to symbol oddania całkowitego, to oddanie swego ego a zarazem WIELKA KOMUNIA ze światem. Piękny film i warto doprawdy zwrócić uwagę na naturę kwintesencji Duszy Świata. Jest wieloskładnikowa! Różnorodna! Policentryczna! Dwanaście składników oznaczających liczbę Kompletności oraz ten jeden... Transcendentny...! Danka Grabczan "Zagubieni w cywilizacji – problemy zwierząt towarzyszących człowiekowi": Bogdan Oś "Dlaczego socjokreacja?":
Wieloletnie poszukiwania, studia i doświadczenia teatralne, muzyczne, terapeutyczne oraz pasje poznawcze, wiodące przez wielokulturowy krajobraz Świata, doprowadziły mnie do miejsca, które zawsze, we wszystkich kulturach związane było z organizacją, tworzeniem, powstawaniem czegoś nowego i świeżego. To swoiste centrum przyjmowało różne postaci: kamienia, góry, pala, drzewa, źródła, totemu, gwiazdy, magicznego ziela, miasta, władcy, szamana, bohatera,
świątyni, wieży...itd. Przez długie tysiąclecia miało wartość Sacrum. (...) W centrum wydarza się lub ma wydarzyć coś istotnego, ważnego, odkrywczego. Coś co ma wywołać dreszcz ekscytacji, wgląd, pobudzić do refleksji, zaspokoić różne potrzeby, nadać nowy kierunek ludzkim poszukiwaniom, przypomnieć o czymś ważnym, może zapomnianym, obudzić, wskazać na tajemnicę, uwznioślić. Bogdan Oś "Dlaczego socjokreacja? cz. 3" - "Związki i połączenia. Wszystko jest ze sobą powiązane": Tomek Czartoryski "Zespół MISTERIUM TREMENDUM":
|
|
| www.czlowiek.org www.socjokreacja.pl napisz do nas nasz statut created by: BAM admin: waltschak © Copyright by Akademia Wspierania Rozwoju Człowieka |